| |
Agnieszka Osiecka - Sopockie bolero
Adieu zatoko snów,
goodbye riwiero marzeń.
Za rok zobaczę znów mój stolik w coktail barze.
Na szklanki pustym dnie obejrzę stary film
o ludziach, co we mgle,
o czasie, który był.
A tulił nas jak port, jak fort lirycznych band,
elegant Beer Band, lord, sopocki hotel Grand.
Hotel Grand.
Hotel Grand.
Adieu zatoko snów,
goodbye riwiero marzeń.
Za rok zobaczę znów mój stolik w coktail barze.
Tu piękniał każdy gość i lasem pachniał Dżin
i fajkę palił ktoś, Japończyk albo Fin.
Złocistych okien sto patrzyło z brzegu, gdy
na plażę wybiegł ktoś po zeszłoroczne łzy.
Najbielsze z białych mew spadały do stóp mi,
anioły prosto z chmur do balkonowych drzwi.
Kochanki były tam z journalu erotic,
do dziś niektóre znam, po innych został krzyk.
Adieu zatoko snów,
goodbye riwiero marzeń.
Za rok zobaczę znów mój stolik w coktail barze.
Słonecznej piłki lot nad ranem cieszył nas.
Jak zabłąkamy kot odchodził nocny czas.
O, nie daj trafić tu, z mężczyzną marnym, złym,
co już nie bawi nas, nie rani byle czym.
Bolera gęsty miód i fiolet nocnych par niech
starczy nam za cud, gdy się dopali żar.
Nie dajmy nabrać się na życia podły kant,
że można więcej mieć, mieć więcej niż ten Grand.
Adieu zatoko snów,
goodbye riwiero marzeń.
Za rok zobaczę znów mój stolik w coctail barze.
Na szklanki pustym dnie obejrzę stary film
o ludziach, co we mgle,
o czasie, który był.
A tulił nas jak port, jak fort lirycznych band,
elegant Beer Band, lord, sopocki Hotel Grand.
Hotel Grand.
Hotel Grand.
|
|
| |
|