| |
Endefis - Nie bez serca si³y przebicia wiary
Nie bez serca, si³y, przebicia, wiary
Gdy nie ma ju¿ rozg³osu i milkn± fanfary
Zostaje szacunek do samego siebie
Mój rap to ja, proszê ja ciebie
Chce godnie ¿yæ, robiæ to co kocham
Choæ zdaje sobie sprawê, ¿e ¿yjê i umrê w blokach
[Miexon]
O ile Bóg da nam si³ê by los utrzymaæ w rêkach
Bêdziemy i¶æ za wiar±, nadziej± i g³osem serca
Dopóki si³ nam starczy bêdziemy walczyæ o nasze prawdy
Które s± w tych tekstach, by wiedzieæ jak± rolê rap w ¿yciu odegra³
Rap w ¿yciu odegra³, pamiêtaj
Nie bez serca, si³y, przebicia, wiary
Gdy nie ma ju¿ rozg³osu i milkn± fanfary
Zostaje szacunek do samego siebie
Mój rap to ja, proszê ja ciebie
Chcê godnie ¿yæ, robiæ to co kocham
Choæ zdaje sobie sprawê, ¿e ¿yjê i umrê w blokach
Tu nie ma miejsca dla ludzi uczciwych
Nie chce klepaæ biedy, ¿eby w twoich oczach zyskaæ, byæ prawdziwym
Tu w ¶wiecie ¿ywym, co¶ jest za drogie
¯eby móc to kupiæ, obietnice ludzi chciwych
Nigdy nie dam siê nim og³upiæ (w³a¶nie tak)
Nauczy³em siê mówiæ co my¶lê i czujê
Choæ nie jeden zakaz ruchów swobodê krêpujê
Ludzki ból - to jest, ¿yje w nas, nie ustêpuje
Tu obowi±zuje milczenia zmowa
Spróbuj nasz rap, dobrego ¼ród³a towar
Ja to potwierdzam bo kocham ten rap z ca³ego serca
Ten przekaz ma dzi¶ charakter masowy
To s³owo to lek na umys³u choroby
To jest chêæ zmiany, która wyznacza progres
To dziêki niej potrafiê siê podnie¶æ
Tym, co s± ze mn±, chcê dotrzymaæ kroku
Osi±gn±æ cele, jak ludzkiej my¶li spokój
[Miexon]
Jak nie teraz to kiedy bêdzie dane nam to prze¿yæ
Co noc dziêkujê Bogu, ¿e pozwoli³ mi uwierzyæ
¯e nasze teksty mog± tak wiele w ¿yciu zmieniæ
Mog±, nie chodzi tu jedynie o kwestiê finansow±
Pomimo, ¿e co¶ jest to i tak nie jest kolorowo
Jak wielu innych biedê odczu³em na sobie
To co teraz robiê nie jest po to, ¿eby¶ mówi³
¯e t± muzykê, je¶li my, to mo¿e ka¿dy g³upi
Pisaæ sobie teksty i na koncertach rap graæ dla ludzi
My na to pracujemy po¶wiêcaj±c siebie samych
Chcemy godziwych pieniêdzy za to co zrobili¶my
I za to co jeszcze przed nami, przecie¿ nic za friko
Nic za darmo, zawsze za co¶
Nie zamierzam siê wstydziæ, ¿e za ten numer nam zap³ac±
Mogê siê wstydziæ za tych, którzy robi± z tego cyrk
Bo bardzo ich dziwi, ¿e my z muzyki chcemy ¿yæ
To zazdro¶æ, dlatego niech klakierzy klaszcz±
A ty zamknij japê i zostaw nas z nasz± prac±
Wszyscy, zostaw nas z nasz± prac±, zostaw nas z nasz± prac±
Przeciw przemocy, policji, fikcji
W sercu pokory brak na przekór hipokryzji
Nie na bazar rap, jak niektóre japy z telewizji
Bez chorej zazdro¶ci, nie bez ambicji
Nie chce nikomu za nic dzia³aæ na niekorzy¶æ
W rytm tej muzyki lepszego jutra do¿yæ
Nigdy siê nie daæ zniszczyæ, upokorzyæ
Cieszyæ siê ¿yciem, które dzi¶ nam sprzyja
Dzieliæ siê szczê¶ciem, które moment mija
Tu gdzie prawda jest niczyja, a tyle jest pomówieñ
Ja tak jak ty zawsze wie¿ê, w to co mówiê
(zawsze, pamiêtaj)
Nie bez serca, si³y, przebicia, wiary
Gdy nie ma ju¿ rozg³osu i milkn± fanfary
Zostaje szacunek do samego siebie
Mój rap to ja, proszê ja ciebie
Chce godnie ¿yæ, robiæ to co kocham
Choæ zdaje sobie sprawê, ¿e ¿yjê i umrê w blokach
[Miexon]
O ile Bóg da nam si³ê by los utrzymaæ w rêkach
Bêdziemy i¶æ za wiar±, nadziej± i g³osem serca
Dopóki si³ nam starczy bêdziemy walczyæ o nasze prawdy
Które s± w tych tekstach, by wiedzieæ jak± rolê rap w ¿yciu odegra³
Rap w ¿yciu odegra³, pamiêtaj
Doda³a DaSha_14
|
|
| |
|