| |
Agnieszka Osiecka - Konie
Czarne konie, czarne wichry dwa,
unosz± mnie,
unosz±.
Nie chc± wody pić,
o jadło mnie nie prosz±.
Czy powietrza tak mi mało,
czy mnie piekło zawołało,
że pomykam jak na skrzydłach wilki płosz±c?
Dajcie pożyć konie, dajcie.
Dajcie dożyć konie.
Na cóż bracia nam ten wieczny los ?
Cóż mi za konie los nadarzył,
jakby mnie palił kto¶.
A ja żyłam nie do¶ć
i ¶piewałam nie do¶ć.
Koniom wody by dać,
¶piew do¶piewać i trwać.
Jeszcze dzień, jeszcze noc,
na wichurze by stać.
Będzie tak, że gdzie¶ w pół drogi,
byle wiatr mnie w końcu zmiecie
i zataszcz± mnie na saniach,
i dopal± mnie jak ¶wiecę.
Ech, ty psie o diablej twarzy,
nie poganiaj moich koni.
Daj chwilę, by pomarzyć,
dorzuć drug±, żeby zm±drzeć.
Dajcie pożyć konie, dajcie.
Dajcie dożyć, konie.
Na cóż, bracia, nam ten wieczny los ?
Koniom wody by dać,
¶piew do¶piewać i trwać.
Jeszcze dzień, jeszcze noc,
na wichurze by stać.
Jestem w porę, chwała Bogu,
kto by ¶miał się spóĽniać w raju ?
Czy to anioły słychać już,
jak bezrado¶nie mi ¶piewaj± ?
Czy to może dzwonek dzwoni,
pół się ¶mieje i pół szlocha ?
Czy to ja się drę i klnę,
ten zaprzęg mój, te bestie dwie.
Dajcie pożyć konie, dajcie.
Dajcie dożyć, konie.
Na cóż, bracia, nam ten wieczny los ?
Koniom wody by dać,
¶piew do¶piewać i trwać.
Jeszcze dzień, jeszcze noc,
na wichurze by stać.
Koniom wody by dać,
¶piew do¶piewać i trwać.
Jeszcze dzień, jeszcze noc,
na wichurze by stać.
Na wichurze by stać.
Na wichurze stać.
Na wichurze...
|
|
| |
|