| |
Paprika Korps - G±sior Turysta
Tam gdzie się kończy turkusowy staw,
Przebiega granica królestwa gęsi.
Przeczłapał granicę g±sior Jan
ciekawy i niepewny po czę¶ci.
Wygi±ł sw± szyję by spojrzeć w górę
Jeszcze nie widział drzew aż z tak bliska
Wst±pił na mech. Zabiło mocniej
serce starego ptaszyska.
Dalej w gł±b lasu podreptał g±sior
Zupełnie oszołomiony z zachwytu.
Zgadza się wszystko co zapamiętał
ze starych gęsich mitów.
Co¶ zagrodziło drogę Janowi.
¦lini±c się, szczerz±c zębiska ku niemu.
G±sior zlitował się nad głodnym lisem -
Przywitał się po gęsiemu.
Wyj±ł z plecaka kanapki z rzęs±
Przysiadł obok na płaskim kamieniu
Dziel±c z koleg± się gęsim specjałem
I gadaj±c przy jedzeniu.
„Co robisz g±siorze tak daleko od domu? Bardzo niebezpieczny dzisiaj las!”
„Wiele nasłuchałem się o lesie drogi lisie, chciałem sam zobaczyć go choć raz!”
Lis już najedzony poklepał się po brzuchu
Przestała już ¶lina mu ciec z pyska
„Oprowadzę cię po lesie drogi g±siorze
Nie pominiesz żadnego, ciekawego zjawiska.”
G±sior z ciekawo¶ci± podrapał się pod dziobem
Słuchaj±c historii o najbliższej polanie.
O dębie obok którego przechodzili.
I o stoj±cym w oddali kasztanie.
Wtem lis zdrętwiał węsz±c swym nosem.
Zza krzaków wychyliła łeb pokraka
G±sior rozpoznał wilka z opowiadań
I sięgn±ł po prowiant do plecaka.
„Co robisz g±siorze tak daleko od domu? Bardzo niebezpieczny dzisiaj las!”
„Wiele nasłuchałem się o lesie drogi wilku, chciałem sam zobaczyć go choć raz!”
Wilk wolał raczej opowiadać o sobie
Lisowi zostawił rolę przewodnika.
Okazał się bowiem weteranem wojny
z drug± stron± strumyka.
Trochę zakrztusił się ostatnim kęsem
Więc Jan podał wodę ze stawu w termosie.
I ruszyli dalej słuchaj±c lisa
legendy o porannej rosie.
Gdy g±sior zarz±dził przerwę w zwiedzaniu
Bo męczyć zaczęły się gęsie łapki
Zeskoczył z gałęzi kuna, zapytał:
„Masz jeszcze jakie¶ kanapki?”
„Co robisz g±siorze tak daleko od domu? Bardzo niebezpieczny dzisiaj las!”
„Wiele nasłuchałem się o lesie drogi kuno, chciałem sam zobaczyć go choć raz!”
Kuna przył±czył się do towarzystwa
Choć nie odzywał się prawie.
to chciał posłuchać od Jana jak żyje się
gęsiom w dalekim stawie.
Gdy nadszedł już wieczór i pora kolacji
Pustk± zawiało z gęsiego plecaka
Jan zdrętwiał widz±c jak cała trójka
okr±żać zaczyna ptaka.
Nagle ziemia drgnęła i ryk się rozległ straszny
Przepłaszaj±c w trzy wiatry jegomo¶ci.
Biedny mały g±sior został sam z potworem
W ¶rodku lasu, w zupełnej ciemno¶ci.
„Co robisz g±siorze tak daleko od domu? Bardzo niebezpieczny dzisiaj las!”
„Lasu mam już do¶ć! Jak ja teraz znajdę powrotn± drogę nad staw?”
Ten ostatni refren należał do niedĽwiedzia
I z jego ust wyjdzie również pointa
„Czasem łatwiej dawać jest niż brać lecz musisz,
Jedn± ważn± rzecz zapamiętać”
Prawił mi¶ prowadz±c g±siora do stawu.
„Chociaż sk±pstwa również nie doradzam,
to nie oczekuj wiele od takich przyjaciół,
którym się przyjaĽń z tob± opłaca”
|
|
| |
|