| |
Coma - Bez Widoków
Z milczenia, którego nie ogarnie żadna z planet
w najdalszym z krańców rzeczy...
I z ciszy, tak wielkiej że nie znajdziesz w niej najmniejszej kropli
zatopionej w ustach
pokój bez widoków na przyszłość...
pokój bez widoków
Z powietrza na szczytach mojej wyobraźni, w poświacie stu księżyców
Z sufitem na podobieństwo nocy
W poświacie stu niemych księżyców
W poświacie stu niemych księżyców
pokój bez widoków na przyszłość
pokój bez widoków
Ja nie chcę, ja nie chcę dalej tam tkwić...
I nie chcę tu sztywny, tak utracić chwil, moich dni, moich dni moich dni...
-
-
|
|
| |
|